O nawykach jest głośno – część I

Okazuje się, że zgłębianie tajemnicy nawyku jest w ostatnim czasie na topie! Nic w tym dziwnego, ludzie lubią ułatwiać sobie życie, a za pomocą nawyków można ten cel osiągnąć, ba można sprawić, że nasze życie będzie lepsze, przyjemniejsze i bardziej owocne. Dzisiaj skupimy się głównie na nawykach, które są troszeczkę uciążliwe w naszym życiu, a mianowicie na natręctwach. Podpowiemy, kiedy natręctwa wymagają specjalistycznej konsultacji oraz pod jaką jednostką chorobową się ukrywają. Dokonamy również podstawowego podziału nawyków oraz zidentyfikujemy rolę, jaką odgrywają w naszym życiu.

O nawykach jest głośno – część I

O nawykach jest głośno - część I

Co oznacza termin nawyk?

Za punkt wyjścia do naszych rozważań niech posłuży zdefiniowanie terminu nawyk. W pierwszym odruchu po usłyszeniu tego słowa pojawia się przeważnie myśl, że to “coś” nie wymaga od nas zbyt wiele, że jest wyuczone i przewidywalne oraz niekoniecznie korzystne. A co na to specjaliści? Otóż w psychologii i neuropsychologii: “nawykiem nazywa się zachowanie, które po wielu powtórzeniach staje się automatyczne, występuje przy udziale większej lub mniejszej świadomości, jest w jakiś sposób przymusowe i uruchamiane przez konkretną wskazówkę”.(*) A zatem jest to zachowanie automatyczne, które powstaje pod wpływem działania jakiegoś bodźca, przy mniejszym lub większym udziale naszej świadomości.

Nasze dziwactwa.

Zgodzicie się Państwo z nami, że każdy z nas ma jakieś swoje dziwactwa, czyli takie rytuały po których czuje się lepiej. Spójrzmy na panią Anię, Jolę i Hanię oraz pana Jana. Czyż ich zachowania nie są momentami, lustrzanym odbiciem naszych?

Pani Ania spacerując z mężem zawsze będzie szła z jego prawej strony. A delektując się wieczorem sernikiem, wyjmie z niego wszystkie rodzynki i oddzielnie zje ciasto, a oddzielnie bakalie. Podobnie postępuje z cukierkami m&m, które grupuje kolorami i spożywa po jednym cukierku z każdego koloru, żeby było sprawiedliwie.

Pan Jan z kolei szarpie za klamkę po zamknięciu drzwi, żeby upewnić się, że rzeczywiście je zamknął. Sprawdza również przed wyjściem, czy wyłączył żelazko i kuchenkę gazową. A jak robi zakupy, to w takich ilościach, jakby spodziewał się ataku nieprzyjaciela.

Pani Jola kiedy po coś musi wrócić do domu, zanim znów wyjdzie, siada i liczy do dziesięciu. Nigdy, przenigdy nie przejdzie pod drabiną, zawsze liczy schody po których energicznie zbiega na parter i nie chodzi po łączeniach płyt chodnikowych.

Pani Hania piloty od telewizora zawsze ustawia równo, skarpetki po praniu wywiesza na sznurku piętami w jedną stronę, a delicje je w taki sposób, że najpierw pochłania czekoladę, później biszkopt, a na końcu galaretkę.

Natręctwa, czyli uciążliwe nawyki.

Te dziwactwa, czyli rytuały moglibyśmy wyliczać w nieskończoność. Bo wielu z nas ma jakieś dziwne, irracjonalne zachowania, tzw. natręctwa, które obniżają napięcia emocjonalne. Jeżeli natrętne czynności, które opisaliśmy powyżej nie powodują cierpienia i nie zaburzają naszego funkcjonowania nie ma powodu do niepokoju.

Każdy z nas ma w życiu moment, w którym trudno nam pozbyć się natrętnych myśli czy potrzeby nadmiernej kontroli – siebie i otoczenia. Problem zaczyna się wtedy, gdy te momenty nie ustępują, a my tracimy zdolność normalnego funkcjonowania – twierdzi dr Jan A. Beszłej z Katedry Psychiatrii UMW.(**)

Rodzaje nawyków.

Kiedy słyszymy słowo nawyk mamy przeważnie niezbyt dobre skojarzenia. Uciążliwe nawyki, czyli znajome już nam natręctwa o niewielkim stopniu nasilenia nie będą znacząco obniżały jakości naszego życia. Natomiast natręctwa o znacznym i bardzo dużym stopniu nasilenia kwalifikują się do leczenia i określane są mianem zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych. Jeżeli nawracające, natrętne myśli (obsesje) i/lub czynności (kompulsje) bardzo utrudniają nam codzienne życie, wskazane jest specjalistyczne wsparcie. Pracownicy naszego Centrum mają duże doświadczenie w diagnostyce i leczeniu tego typu zaburzeń.

W zdecydowanej większości przypadków natręctwa mają na szczęście lekkie nasilenie, a zatem nie wpływają znacząco na jakość naszego życia i nie kwalifikują się do leczenia. Zagrożenie dla naszego dobrego samopoczucia fizycznego i psychicznego może jednak nadejść z jeszcze innej strony. Mamy na myśli tzw. złe nawyki z obszaru:

  • żywienia (np. podjadanie w nocy),
  • używek (np. nawyk palenia),
  • aktywności fizycznej (np. jedziemy windą, zamiast wejść po schodach),
  • aktywności zawodowej (np. używanie komunikatora prywatnego w trakcie pracy),
  • gospodarowania pieniędzmi (np. robienie zakupów przy brakach finansowych),
  • spędzania wolnego czasu (np. wielogodzinne oglądanie telewizji).

Zbyt często uwadze naszej umykają natomiast dobre nawyki, a także neutralne, takie jak: ścielenie łóżka, mycie zębów czy wiązanie butów. Na szczęście to się zmienia i o tym między innymi będzie szerzej w następnej części artykułu.

Nawyk to ulga dla mózgu.

Nawyki uwalniają mózg od wysiłku. Badania naukowe wskazują, że 40% wykonywanych przez nas czynności stanowią zachowania nawykowe. A zatem nawyki znacznie ułatwiają nam funkcjonowanie, gdyż redukują ilość wysiłku, jaki musimy włożyć w codzienną aktywność. To jedna dobra wiadomość, a druga jest taka, że istnieje wiedza, z pomocą której możemy wdrażać w naszym życiu nowe, dobre nawyki, zmniejszając tym samym przestrzeń dla ich wrogów (złych nawyków) i w konsekwencji polepszając jakość naszego życia. Wiemy już, że można zbudować nowe nawyki. A czy zastanawialiście się Państwo nad tym, czy można się pozbyć negatywanych, automatycznych zachowań? Na to pytanie i wiele innych z obszaru dotyczącego nawyków odpowiemy w drugiej części artykułu. Serdecznie zapraszamy.

(*) Mateusz Banaszkiewicz, psycholog zdrowia, Nawykowo, Poradnik Psychologiczny Polityka, tom 37, str. 39

(**) Nadzieja dla chorych na nerwicę natręctw, Uniwersytet Medyczny im. Piastów Śląskich we Wrocławiu, umed.wroc.pl

Zostaw komentarz