Wczoraj trzepak, dzisiaj Facebook

Wczoraj….

Jeszcze 30, 40 lat temu dzieci i nastolatki dużo czasu spędzały na podwórku, w grupie rówieśników, trenując zawieranie i podtrzymywanie kontaktów międzyludzkich. Pełno ich było na placach zabaw, z kluczem na szyi okupowały trzepaki. Budowały szałasy, tipy czy domki na drzewie. Jeśli ktoś miał piłkę, to zaczynała się na łące gra w “zbijanego”, “dwa ognie” lub piłkę nożną. Z wielką chęcią dzieci i nastolatki wyrywały się również do gry w klasy, gumę oraz kapsle. Do zabawy służyło, wszystko, co akurat było pod ręką i mogło w jakikolwiek sposób przyczynić się do osiągnięcia zamierzonego celu. Z pasją zbierano więc kamienie, patyki, listki, sznurki i i wykorzystywano do wytwarzania oryginalnych zabawek czy wznoszenia jedynych w swoim rodzaju budowli, co niesamowicie rozwijało kreatywność. Swobodne bieganie po podwórku, wykonywanie ewolucji na trzepaku, czy wspinanie się po drzewach pozwalało natomiast na trenowanie zwinności, sprawności, czy wytrzymałości. Rodzice byli przekonani, że dzieci na podwórku są bezpieczne, a dzieci spędzały niemal każde popołudnie, a w wakacje, całe dnie na wolnej, beztroskiej i spontanicznej zabawie.

Wczoraj trzepak, dzisiaj Facebook

Wczoraj trzepak, dzisiaj Facebook

Dzisiaj…

Trzepaki, które kiedyś stanowiły centrum osiedlowych zabaw i integracji przeszły już do lamusa. Dzisiaj pięknie wyposażone place zabaw świecą pustkami, chyba że bawią się tam najmłodsze, kilkuletnie dzieci pod opieką rodziców lub dziadków. Nastolatki sporadycznie odwiedzają takie miejsca. Natomiast młodsze i starsze dzieci zdecydowanie częściej bawią się w centrach zabaw, gdzie za odpowiednią opłatą i nadzorem dorosłych mają do dyspozycji ściany wspinaczkowe, baseny pełne kolorowych kulek, czy tunele z przeszkodami. Poza tym, nie oszukujmy się, dzieciaki i młodzież nie mają za dużo czasu na zabawę, zwłaszcza w tygodniu. Mają bowiem wszystko perfekcyjnie zorganizowane, a grafiki szczelnie zapełnione. Po lekcjach, rodzice wożą je samochodem z jednych zajęć dodatkowych na drugie. Nie ma tu miejsca na swobodne i spontanicznie zaimprowizowane zabawy, w trakcie których dzieci rozwijają umiejętności nawiązywania relacji międzyludzkich. Bo nie oszukujmy się, kiedy dziecko trafia na zorganizowane zajęcia, to wszystko ma podstawione pod nos, wszystko jest organizowane i nadzorowane przez dorosłych. Z zupełnie inną sytuacją spotykamy się wówczas, gdy dziecko swobodnie biegające po podwórku, samo musi podejść do innego dziecka, przedstawić się i nawiązać relację. Późnym wieczorem, po powrocie do domu zmęczone dzieci i nastolatki ślęczą nad lekcjami, a w wolnym czasie, jeżeli taki im zostanie odpalają popularną grę komputerową lub dołączają do kolegów i koleżanek na Facebooku. Spotkania online coraz bardziej wypierają bezpośrednie relacje z rówieśnikami. Skutki tego zjawiska nie napawają optymizmem. Z jednej strony rozwój mediów społecznościowych, a z drugiej brak czasu powoduje, że coraz więcej dzieci i młodzieży ma trudności w nawiązywaniu i podtrzymywaniu relacji z rówieśnikami w kontaktach bezpośrednich. Coraz więcej dzieci jest przeciążonych obowiązkami i nie ma czasu na zwykły odpoczynek i nudę, która niejednokrotnie ma zbawienny wpływ na rozwój ich kreatywności. Zmieniły się realia, zmieniły się metody wychowawcze, ale czy możemy powiedzieć, że dzisiaj dzieci są szczęśliwsze? Wydaje się, że najtrudniejsze w procesie wychowania, jest znalezienie złotego środka. Nie możemy pozwalać na zbyt dużą swobodę, ale nie możemy również pozbawiać dziecka prawa do spontanicznej zabawy i wolnego czasu, w którym może się oddawać błogiemu nicnierobieniu.

Zostaw komentarz